Think Pro MAG

Bieganie - prawdziwa pasja. Wywiad z Piotrem Modzelewskim - organizatorem Biegu Lwa.

BALMA: Biegowe szaleństwo ogarnęło ludzi bez reszty. Jako organizatora dużej imprezy biegowej, jaką jest Bieg Lwa bardzo proszę o parę słów komentarza. Jak Pan to postrzega? Czy to bardziej moda czy faktycznie potrzeba zdrowego stylu życia?

Piotr Modzelewski: Od kilku lat obserwuję rozwój amatorskiego biegania w Polsce. Jeszcze dziesięć lat temu, byłem wytykany palcami. Okrzyki w stylu: „tej, gdzie lecisz?” były normą. Teraz wygląda to zgoła inaczej. Jest pełne zrozumienie, mijane dziesiątki osób, wzajemne pozdrowienia i nieustanne rozmowy o bieganiu. Choć, muszę przyznać, że czasem te rozmowy są trochę męczące to jednak spajają i działają mobilizująco. Bardzo często dają biegaczom poczucie elitarności, przynależności do grupy i satysfakcji.

Zastanawiam się często czy bieganie to moda? Pewnie w wielu przypadkach tak. Ale na szczęście moda pozytywna. Myślę jednak, że dla większości to sposób na utrzymanie sylwetki, dobrego samopoczucia i zdrowia bo, oprócz pływania, bieganie należy do najzdrowszych form aktywności. Oczywiście mądre bieganie, ale o tym później. 




Bieg Lwa 2017, zdjęcie: Marika Hanysz


Kilka słów o Pana pasji...


BALMA: Jak zaczęła się Pana przygoda z bieganiem? Ile już trwa?

PM.: Od dziecka uprawiałem sport, a konkretnie piłkę nożną. Nie byłem wybitnym piłkarzem ale radziłem sobie całkiem nieźle. Jak to w sporcie kontaktowym przydarzyła się jednak poważna kontuzja, która wykluczyła mnie na zawsze z futbolu, a że lubiłem aktywność, na dodatek z wykształcenia jestem trenerem, postanowiłem poszukać zamiennika. W 2004 roku wybrałem się żeby pokibicować maratończykom i wtedy postanowiłem, że za rok tu wystartuję. No i tak się zaczęło.


BALMA: Który swój bieg uważa Pan za swój największy sukces?

PM.: Myślę, że największym sukcesem jest to, że dziś mam na koncie 24 ukończone maratony (trzech nie ukończyłem), w tym około połowa poza krajem. Najlepiej wspominam Berlin 2012 rok  i moją życiówkę. 


BALMA: W jaki sposób przygotowuje się Pan do imprez biegowych? 

PM.: Pracuję zawodowo więc bieganie traktuję jako hobby i odskocznię od stresu bo naprawdę ten sport mocno odstresowuje (zaczynamy biegać?). Zatem moje przygotowania nie są już dziś mocno ukierunkowane na konkretny, docelowy start. Owszem, maraton zwiększa rygor treningowy ale staram się zachować równowagę. Przed samym startem oczywiście dużą wagę przykładam do regeneracji i właściwej diety, ale nie jestem typem osoby, której zawody przysłaniają cały świat. Potrafię podjąć decyzję o starcie w półmaratonie tydzień przed zawodami. Tak było np. ostatnio kiedy kolega rzucił hasło: "jedziemy do Neapolu". 



Bieg Lwa 2017, na zdjęciu Balma Team, zdjęcie: Marika Hanysz


BALMA: Przed nami kolejna edycja Biegu Lwa? Bardzo proszę w paru słowach opisać jak zmieniały się te imprezy, na co zwraca Pan szczególną uwagę jako organizator, jaka idea Panu przyświeca?

PM.: Ciekawe są początki Biegu Lwa. Pierwotnie chciałem zorganizować wydarzenie z okazji otwarcia Zachodniej Obwodnicy Poznania. Porozmawiałem z Wójtem Tarnowa Podgórnego. Opowiedziałem mu, że chcę zorganizować wydarzenie biegowe, ale zupełnie inne niż wszystkie, taki zbiór doświadczeń z różnych światowych biegów i imprez kulturalno–biznesowych. Hasła: „bieganie dla całych rodzin”, „poziom wyżej”, „sport, biznes, kultura”, „perfekcyjna organizacja” postanowiłem urzeczywistnić właśnie w mojej gminie. Wójt jest osobą lubiącą wyzwania i na dodatek otwartą więc już po pierwszej rozmowie się zgodził. Pozostało zakasać rękawy, zebrać grupę organizacyjną, która nie boi się wyzwań, ma głowy pełne pomysłów i w 3 miesiące zrobić to, co teraz przygotowujemy rok. 

Dziś, mając spory komfort organizacyjny realizujemy większość, nawet najtrudniejszych pomysłów. W tym roku szykujemy wielką niespodziankę dla kibiców: pokazowy bieg na 100 m z udziałem polskiej czołówki biegaczy! Będą uczestnicy mistrzostw świata. 


Pozwolę sobie jeszcze podzielić się satysfakcją, którą mamy, jako organizatorzy Biegu Lwa. W pierwszej edycji mieszkańców gminy wystartowało ok. 4% (na 750 zawodników), w ubiegłym roku to już 14% (przy 2.200 zawodników). Mieszkańcy pokochali bieganie, a Bieg Lwa stał się ich świętem. Jesteśmy im za to wdzięczni. 


BALMA: Jakie ma pan cele biegowe, które chciałby Pan zrealizować – maraton marzenie?:)

PM.: Moim celem biegowym jest powtórzenie wyczynu pewnego Sikha – pokonanie maratonu po ukończeniu 100 lat. Muszę jednak jeszcze trochę potrenować żeby utrzymać kondycję. Chciałbym też pobić rekord świata stulatków. Nie wiem tylko czy wtedy maraton będzie miał nadal 42.195 m bo to akurat na przestrzeni lat się zmieniło (temat dla ciekawych do poszperania w historii).